Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 840 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szerokie biodra i obfite biusty...

wtorek, 27 listopada 2007 23:55

Komentarze do mojego poprzedniego wpisu dały mi trochę do myślenia. Bliskość świata zwierząt, pierwotne instynkty....

W każdym razie (nie całkiem przypadkowo) zjawiła się w moim pokoju hotelowym kobieta, a właściwe pierwotny archetyp samicy... Niezbyt wysoka, dobrze zbudowana, brzuch, biust numer na oko 6-8... Wierzcie lub nie, miała nawet sporo włosów między piersiami i na plecach... Poczułem się trochę jak człowiek pierwotny (którym w zasadzie jestem), sam seks był też w tym stylu...

Najpierw masaż hiszpański, było to dla mnie duże przeżycie (żona i Mała są szczupłej budowy i coś takiego nie wchodzi z nimi w rachubę), celowo skończyłem dość szybko, żeby po chwili odpoczynku powalczyć jeszcze trochę...

Wyszło trochę inaczej niż się spodziewałem - za kilkanaście minut zaczęliśmy się kochać, no i nic! Normalnie, od tyłu, na jeźdźca - nawet widok jej ogromnych piersi bujających się nad głową (przepraszam za naturalistyczne i mało poetyckie spostrzeżenia) nie dał rady... Normalnie mam raczej odwrotny problem (muszę się trochę pilnować żeby nie skończyć przed Małą czy żoną...) No w każdym razie kochamy się i kochamy, dziewczyna zdesperowana próbowała na przemian seksu oralnego, hiszpańskiego - dalej nic...

Ostatnio jestem w dobrej formie (siłownia, basen
 parę razy w tygodniu), ale postanowiłem nie nadużywać - stwierdziłem w pewnym momencie, że kończymy zabawę (co przyjęła z dość widoczną ulgą)... Nie powiem że było to nieprzyjemne - poczucie że można się kochać ile wlezie i nie trzeba się pilnować...

W każdym razie czułem się przez ten czas jak przeniesiony jakieś 4-5 tysięcy lat w przeszłość, była to prawdziwa wycieczka w czasie... :)


Podziel się
oceń
3
11

komentarze (0) | dodaj komentarz

Znów razem...

wtorek, 06 listopada 2007 23:31

Przyjechałem do niej wieczorem prosto z podróży... Mała już w domu, wyjątkowo zaproponowała mi coś do jedzenia (gotowanie nie jest niestety jej mocną stroną). Otworzyliśmy jak zwykle butelkę czerwonego wina - muszę szczerze przyznać, że po latach spędzonych ze mną, nabrała dużej wprawy i kupując samodzielnie wino prawie za każdym razem trafia na coś jakościowo dobrego (jest jedyną znaną mi kobietą, która posiada to specyficzne wyczucie).

No ale do rzeczy - ponieważ ostatni kryzys mamy już chyba za sobą, piliśmy sobie wino na luzie rozmawiając o różnościach, to znaczy Mała mówiła a ja słuchałem (swoją drogą tak lubię jej głos, mam wrażenie że działa on na mnie uspokajająco i energetycznie zarazem... Wspomniałem coś o kąpieli, Mała zaczęła mnie rozbierać, i jak łatwo się domyślić nie dotarłem do łazienki... Nie widzieliśmy się jakiś czas, gra wstępna nie była nam specjalnie potrzebna, obróciłem ją tyłem, klęczała na łóżku, pomogła mi wejść, potem kochałem ją ostro, przyciskając jej ramiona do łóżka.

Też była stęskniona, widać było to po tym jak się ruszała... Potem obróciłem ją gwałtownie do przodu (Mała lubi czasami trochę brutalności) i kontynuowaliśmy dalej w podobnym tempie... Koniec był dla mnie odlotowy, ona nie miała orgazmu ale jej wzrok mówił tak wiele...

Potem znów jakiś czas leżeliśmy, piliśmy wino, Mała przytulona do mnie całym ciałem, stwierdziła w którymś momencie że jestem jakiś dziwny - dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, że chcę żebym się nią zajął... Mówiąc szczerze nie miałem wielkiej ochoty, jednak nie odmawia się swojej kobiecie w takiej sytuacji... Nastąpiła dłuższa jazda bez trzymanki na różne sposoby, kochaliśmy się wolno, potem bardzo szybko, dla odmiany ona była jakiś czas na górze. Mała ma szaloną kondycję, myślę że mnie kiedyś wykończy (ona mówi to samo o mnie)...

Nie wiem ile czasu się kochaliśmy, w międzyczasie zauważyłem kątem oka że skończył się film ze Schwarzeneggerem... Dziwna sprawa, na początku nie byłem mocno podniecony (kwestia sztywności eufemistycznie mówiąc pozostawiała trochę do życzenia, jeżeli wiecie co mam na myśli... :), potem jednak widok Małej tak mnie wziął że i ja zacząłem się rozkręcać... Było coraz fajniej, niestety tym razem to ona skończyła leżąc na mnie, przytulona dosłownie całym ciałem...

No i tak zostałem biedaczek w połowie drogi, Mała po powrocie z łazienki widząc co się święci zapowiedziała stanowczo że jest wykończona i jeżeli dalej chcę się bawić to muszę jeszcze po wyjeździe od niej wstąpić do kogoś innego... Po powrocie do domu, zasnąłem kamiennym snem, totalnie wykończony, penis bolał mnie jeszcze następnego dnia...


Podziel się
oceń
3
7

komentarze (19) | dodaj komentarz

Back in town...

poniedziałek, 15 października 2007 18:51

Taak - pogłoski o moim wypadku były jednak mocno przesadzone (a także o siedzeniu za przekręty finansowe, czy też o rozwodzie z żoną z powodu tego blooga...). Muszę jednak szczerze przyznać, że ostatnio działo się, doświadczyłem nieco każdej z opisanych sytuacji... W każdym razie jestem już z powrotem i blog rusza dalej :)

No, ale do rzeczy - blog jest o seksie a nie o problemach z wymiarem sprawiedliwości czy o motoryzacji... Od czasu ostatniego wpisu moje układy z Małą nieco się popsuły - moje kochanie postawiło mi mianowicie ultimatum: albo żona albo ona, do czasu wyjaśnienia sprawy zero seksu :)

Oczywiście obietnica to jedno, a wytrwanie w postanowieniu to co innego, tak więc spotykamy się oczywiście co jakiś czas - ostatnio przyjechała niespodziewanie do biura i kochaliśmy się pomimo że miała okres... Było na 7 w skali 10-punktowej, jednak poplamiliśmy wykładzinę, a ja wyglądałem potem jak Kuba Rozpruwacz po nocnej akcji... Lubię czasami trochę odmiany, chociaż dekoncentrował mnie zapach krwi - nie to żebym był szczególnie wrażliwy, ale nie wiem dlaczego przypomina mi się sekcja zwłok, w której brałem kiedyś udział...

Na szczęście w domu miałem więcej szczęścia niż w reklamie telewizyjnej, którą widziałem ostatnio - zdążyłem nie tylko włożyć koszulę do pralki, ale też ją włączyć, zacierając skutecznie ślady... (fajne koszule do garnituru kosztują majątek, szkoda mi było wyrzucić...).

Wracając do Małej, nadszedł pewnie czas na rozwiązanie problemu, jak myślicie co zrobię w tej sytuacji?
a) odejdę od rodziny i będę żył z Małą długo i szczęśliwie?
b) zostawię Małą i będę żył długo usychając ze zgryzoty?
c) przekonam Małą do związku "równoległego"?
d) oleję ją (za przeproszeniem) i zanurzę się w otchłani rozpusty z inną?

Rozwiązanie w następnym odcinku, tymczasem czekam na komentarze...


Podziel się
oceń
2
6

komentarze (55) | dodaj komentarz

Happy (?) end...

czwartek, 14 czerwca 2007 19:17
Mała przyjęła moją deklarację o braku perspektyw naszego związku dość ciężko... Trwało to parę dni, zaczęliśmy z powrotem rozmawiać... Tak jak to zwykle bywa, chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy jak mocno jesteśmy związani...

Obecna sytuacja jest dość dziwna mówiąc szczerze - spotykamy się nadal, myślę że Mała jednak liczy po cichu że jednak kiedyś będziemy razem, ja z kolei też nie mogę tego na pewno wykluczyć... Na szczęście nie ma teraz czasu na snucie smutnych rozważań, postanowiła bowiem zabezpieczyć sobie lokum na przyszłość i zdecydowała się na kupno działki budowlanej... Oczywiście za działkę płacę ja (jak dojdzie do budowy domu, też nie da sobie rady sama, więc będę pewno musiał partycypować)... Wiadomo nie od dzisiaj, że kobiety są kosztowne, coś czuję że Mała znajdzie się w czołówce... :)

W każdym razie spotykamy się nadal - seks wrócił do zwykłego (mam nadzieję że wysokiego) poziomu - wczoraj wieczorem najpierw wspólna kąpiel, potem zrobiłem jej masaż pleców (olejek ma rewelacyjny zapach), potem kochaliśmy się i kochaliśmy się... Najpierw od tyłu, potem normalnie, potem na podłodze... Mała dość wolno dochodzi, tego wieczoru jednak byłem w formie i trzymałem się dzielnie...

W końcu użyłem nowej tajnej broni - miniwibratorka Durex Play. Działa dość niecodziennie (nakłada się na penisa), wibracje były dziwne i trochę mnie rozpraszały, jednak jego działanie na Małą było piorunujące - wystarczyło kilka minut i odjechała totalnie... Przyłożenie go na dłużej do łechtaczki wywoływało u niej niekontrolowane dreszcze... Naprawdę fajny wynalazek, mam nadzieję że bateryjki nie wyczerpią się za szybko...


Podziel się
oceń
4
6

komentarze (101) | dodaj komentarz

Dlaczego związek z żonatym facetem jest przechlapany...

czwartek, 24 maja 2007 8:40

Ponieważ duża część czytelniczek jest (była) w związku z żonatymi mężczyznami, myślę że temat może być na czasie...

Schemat wygląda następująco - mimo że obydwie strony tego nie planują (uczucia jak wiadomo nie są zbyt przewidywalne), w którymś momencie pojawia się nadzieja na bycie razem... Nawet jeżeli "wersja oficjalna" jest inna - tzn. mam (mamy) rodzinę i nasz układ może być tylko taki (czyli tymczasowy), większość kobiet jednak pragnie czegoś więcej...

Dalej bywa różnie - część facetów może długo ciągnąć związek obiecując rozwód, a że takie sprawy mogą ciągnąć się latami, więc można nic nie robić opowiadając o kolejnych przełożonych terminach posiedzeń sądu... :)) Typy bardziej zdeterminowane mogą się nawet posunąć do tłumaczenia się chorobą żony, dziecka itp, co niestety zawiesza na pewien czas sprawy rozwodowe...

Tak czy inaczej - statystyka jest nieubłagana: większość mężczyzn jednak nie zostawi rodziny, nawet jeżeli w grę wchodzą bardzo mocne uczucia pomiędzy kochankami... Powody są raczej oczywiste - nawet w najgorszym związku wcześniejsze wspólne przeżycia wiążą jednak mocno, czasami ważna jest kwestia finansów, no i dzieci - jeżeli ktoś patrzy realnie na życie, może sobie łatwo wyobrazić jak poradzi sobie (nie tylko finansowo) samotna była żona z dziećmi...

W każdym razie - dla zaangażowanych w taki związek nie jest to pewnie żadna pociecha, ale lepiej specjalnie nie nastawiać się na wspólną przyszłość...

Możecie zapytać dlaczego snuję akurat teraz tak smętne rozważania? Dzisiaj spotykam się z Małą, doszliśmy do takiego etapu, że muszę jej powiedzieć, że nie stworzymy razem rodziny... Mimo że nie obiecywałem jej niczego, wiem że chce normalnego związku, dziecka, domu... Mam nadzieję że jakoś przez to przejdziemy...


Podziel się
oceń
4
9

komentarze (157) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  344 239  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Staram się żyć na pełnych obrotach, wykorzystywać dany mi czas. Seks jest jedną z moich wielkich inspiracji... Ocenę mojego postępowania pozostawiam czytelnikom...

O moim bloogu

Choć niektórym może wydać się to nieprawdopodobne, wszystkie opisane w blogu zdarzenia są prawdziwe... Pamiętajcie, że życie jest na tyle ciekawe, na ile potrafimy je sami takim uczynić...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 344239

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl